ankara kız yurdu ankara kız yurtları

Porady

Jak zaprojektować warzywnik? Agnieszka Zielińska o tym, od czego zacząć

Piękny warzywnik to nie ten, w którym zmieści się jak najwięcej upraw, lecz ten, po którym można swobodnie poruszać się z koszem pełnym zbiorów. Dlatego przed zakupem szklarni czy kolejnych skrzyń warto najpierw pomyśleć o samej przestrzeni: w praktyce szybko okazuje się, że projektowanie warzywnika ma sporo wspólnego z architekturą krajobrazu.
O tym, od czego zacząć, rozmawiamy z Agnieszką Zielińską z Focus Garden, która doświadczenie w handlu łączy z praktyką ogrodniczą na własnym balkonie i działce ROD.

Piękny warzywnik to nie ten, w którym zmieści się jak najwięcej upraw, lecz ten, po którym można swobodnie poruszać się z koszem pełnym zbiorów. Dlatego przed zakupem szklarni czy kolejnych skrzyń warto najpierw pomyśleć o samej przestrzeni: w praktyce szybko okazuje się, że projektowanie warzywnika ma sporo wspólnego z architekturą krajobrazu. O tym, od czego zacząć, rozmawiamy z Agnieszką Zielińską z Focus Garden, która doświadczenie w handlu łączy z praktyką ogrodniczą na własnym balkonie i działce ROD.

Piękny warzywnik to nie ten, w którym zmieści się jak najwięcej upraw, lecz ten, po którym można swobodnie poruszać się z koszem pełnym zbiorów. Dlatego przed zakupem szklarni czy kolejnych skrzyń war

Jak zaplanować warzywnik? Ekspertka radzi, od czego zacząć

Pamiętam, że kiedyś bardzo chciałam mieć własny warzywnik. Właściwie to wszystko zaczęło się od pomidorów, a skończyło na planowaniu całej aranżacji. Rzeczywiście warzywnik wyglądał przepięknie, dopóki nie trzeba było tam wchodzić.

Agnieszka Zielińska: „Tak, i wbrew pozorom to bardzo częsta sytuacja. Najpierw kupujemy szklarnię czy skrzynie, a dopiero później zastanawiamy się, jak będziemy się między nimi poruszać.

Moja rada dla każdego, kto planuje warzywnik – zacząć od kartki i rozrysowania całej przestrzeni. Przy warzywniku trzeba znaleźć balans między tym, żeby wszystko ładnie wyglądało, a tym, żeby później dało się tam wygodnie pracować. Bo tej pracy przy uprawach jednak trochę jest.”

I faktycznie, nawet podobne podejście pojawia się w zaleceniach Oregon State University dotyczących projektowania ogrodów. Uczelnia zwraca uwagę nie tylko na to, co i gdzie posadzimy, ale też którędy będziemy chodzić, jak wysoko znajdą się grządki oraz skąd weźmiemy wodę. Przy ścieżkach, po których ma swobodnie przejechać taczka albo wózek, wskazuje orientacyjnie około 90–120 cm szerokości. Zwraca też uwagę na takie rozmieszczenie narzędzi i punktów do podlewania, żeby później nie utrudniały poruszania się po ogrodzie.

Jak dobrać szerokość i wysokość podwyższonej grządki?

Agnieszka Zielińska: „Przy większych skrzyniach łatwo skupić się na tym, ile warzyw się w nich zmieści. Ja przy projektowaniu warzywnika z podwyższonymi grządkami zwróciłabym uwagę na coś prostszego: czy stojąc z boku, możemy bez niewygodnego pochylania się dosięgnąć do środka.

Jeżeli dostęp mamy tylko z jednej strony, przy zbyt szerokiej skrzyni szybko zaczyna się niewygodne sięganie przy pieleniu, sadzeniu czy zbiorach.”

I rzeczywiście, u siebie w ogrodzie też to szybko zauważyłam, że im większa grządka, tym trudniej później wygodnie dostać się do tego, co rośnie pośrodku.

Oregon State University podaje tu dość prosty punkt odniesienia. Przy dostępie do grządki z obu stron jej szerokość dla osoby dorosłej może wynosić około 1,2 m. Jeśli możemy podejść tylko z jednej strony, będzie to już około 60 cm. Oczywiście nie u każdego sprawdzą się dokładnie takie same wymiary. Wszystko zależy od wzrostu, sprawności i tego, w jakiej pozycji najczęściej pracujemy przy grządce.

O podwyższonej grządce warto pomyśleć trochę jak o kuchennym blacie. Jednej osobie będzie wygodnie pracować niżej, innej wyżej, a te kilka centymetrów różnicy potrafi zrobić sporą różnicę. Sam wątek jest dosyć ciekawy i został nawet opisany przez Toshimasa Ohgama oraz jego zespół badawczy.

Badacze poprosili seniorów o przesadzanie roślin i sprawdzali, przy jakiej wysokości oraz zasięgu pracuje im się najwygodniej. W eksperymencie uczestniczyło 17 sprawnych osób starszych, a osobno analizowano też 11 kobiet z ograniczeniami zdrowotnymi. Wśród sprawnych seniorów mężczyźni najczęściej wybierali wysokość 85–90 cm, a kobiety 75–80 cm. Przy pracy stojącej wygodna powierzchnia wypadała mniej więcej 20 cm poniżej łokcia, natomiast komfortowy zasięg najczęściej mieścił się w granicach 20–40 cm.

Przy planowaniu warzywnika można np. zasugerować się wymiarami podanymi w badaniu i rozrysować wszystko na kartce, a później zmodyfikować je już pod siebie.

Podwyższone grządki – jakie mają wady i na co uważać?

Jak już tyle mówiłyśmy o podwyższonych grządkach, to aż zaczęłam prawie wierzyć, że to rozwiązanie idealne. Ale pewnie i tutaj pojawiają się jakieś minusy?

Agnieszka Zielińska: „Oczywiście. Wysoka grządka może bardzo ułatwić pracę, szczególnie jeśli ktoś nie chce albo nie może ciągle się schylać. Ale trzeba pamiętać, że im wyższa skrzynia, tym więcej podłoża potrzebujemy. Dodatkowo dochodzi do tego jeszcze kwestia podlewania.

Ziemia w takich grządkach potrafi wysychać szybciej, więc warto od razu pomyśleć o tym, jak będziemy je nawadniać. Już przy samym planowaniu dobrze uwzględnić nie tylko samą wysokość, ale też miejsce, w którym skrzynie staną.”

I tutaj słowa ekspertki dobrze pokrywają się z zaleceniami University of Minnesota. Uczelnia zwraca uwagę, że w podwyższonych grządkach wilgotność podłoża trzeba częściej kontrolować. Jest też druga strona medalu: takie podłoże szybciej nagrzewa się wiosną, więc przy części upraw sezon można zacząć nieco wcześniej.

Gdzie najlepiej ustawić szklarnię w ogrodzie?

Agnieszka Zielińska: „Kiedy projektuję warzywnik, najpierw ustalam, jaką rolę ma w nim pełnić szklarnia. Inaczej planuję jej wykorzystanie, jeśli ma pomóc wcześniej przygotować rozsadę i wydłużyć sezon, a trochę inaczej wtedy, gdy ma służyć głównie do letniej uprawy pomidorów.

Dopiero później sprawdzam, ile słońca dociera w dane miejsce, skąd najwygodniej będzie doprowadzić wodę i czy po ustawieniu szklarni zostanie wokół dość przestrzeni, żeby swobodnie otworzyć drzwi i normalnie pracować przy roślinach.”

Royal Horticultural Society (dalej: RHS) schodzi tu już do konkretów. Zaleca ustawiać szklarnię w miejscu dobrze nasłonecznionym i możliwie osłoniętym od zimnych wiatrów północnych oraz wschodnich. Ciekawie robi się jednak przy samej orientacji.

Według RHS ustawienie szklarni na osi wschód–zachód może dawać nieco więcej światła zimą. Przy letniej uprawie, np. pomidorów, dobrze sprawdza się z kolei układ północ–południe, bo w ciągu dnia słońce dociera kolejno do obu stron konstrukcji.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze szklarni?

Skoro nawet kierunek ustawienia szklarni potrafi coś zmienić, zaczęłam się zastanawiać, co jeszcze łatwo pominąć przy jej wyborze.

Agnieszka Zielińska: „Wymiary zwykle każdy sprawdza jako pierwsze, bo wypada wiedzieć, czy szklarnia w ogóle zmieści się w ogrodzie. Ja zaraz po nich spojrzałabym jeszcze na drzwi i wentylację.

Latem szklarnia nagrzewa się naprawdę szybko, więc sprawdziłabym od razu, ile ma otwieranych okien i czy później będzie do nich wygodny dostęp. Jeśli za każdym razem trzeba przeciskać się między pomidorami albo kombinować, jak sięgnąć do klamki, szybko robi się to męczące. Zwłaszcza że do szklarni zaglądamy nie tylko podlać rośliny, ale też je podwiązać, oberwać liście czy zebrać pomidory.”

RHS podaje tutaj już konkretną wartość. Łączna powierzchnia otworów dachowych powinna wynosić mniej więcej 15–20 proc. powierzchni podłogi szklarni. Otwory boczne pomagają w wymianie powietrza, ale według organizacji nie zastępują wentylacji dachowej. Przy szklarni o powierzchni 12 m² dobrze sprawdzić nie tylko, ile roślin zmieści się w środku, ale też jak będzie z niej uchodziło nagrzane powietrze.

Uprawa pionowa w warzywniku. Jak oszczędzić miejsce?

Agnieszka Zielińska: „Jeżeli mamy mało miejsca, nie wszystko musi rozrastać się po grządkach. Fasolę, groszek czy część innych roślin można prowadzić na podporach, zamiast oddawać im kolejne fragmenty grządek. Przy małym ogrodzie naprawdę potrafi to zrobić sporą różnicę.

Taka konstrukcja może też porządkować samą przestrzeń, np. wyznaczać granicę warzywnika albo oddzielać część użytkową od reszty ogrodu.”

W zaleceniach Oregon State University prowadzenie roślin na podporach pojawia się jako sposób na ułatwienie dostępu do upraw i zostawienie większej ilości wolnego miejsca przy ścieżkach. To rozwiązanie jest więc brane pod uwagę także przy projektowaniu ogrodów dla osób, którym trudniej się poruszać.

Jak planowano warzywniki ponad sto lat temu?

Całe to rozrysowywanie ścieżek, ustawianie szklarni względem słońca oraz zostawianie miejsca do pracy może brzmieć jak bardzo współczesne podejście do warzywnika. Tyle że podobne rzeczy robiono już ponad sto lat temu.

Dobrym przykładem są brytyjskie kitchen gardens, czyli ogrody użytkowe, które zaopatrywały większe posiadłości w warzywa, owoce i kwiaty. Nie były po prostu dużymi warzywnikami. Bardziej przypominały dobrze rozplanowane zaplecze, w którym każda część miała swoje zadanie.

W ogrodzie Ashton Wold z około 1900 roku znajdowały się nie tylko grządki, ale też szklarnie, pomieszczenia do prac ogrodniczych, kotłownia i przecinające całość żwirowe ścieżki. Wzdłuż nich rosły kwiaty oraz drzewa owocowe, dalej warzywa, truskawki oraz podwyższone zagony szparagów.

Jeszcze wcześniej podobnie myślano przy ogrodzie Claremont House. Już w XVIII wieku przestrzeń dzieliły ścieżki i mury, a w kolejnym stuleciu dobudowano tam szklarnie przy ścianie skierowanej na południe, żeby lepiej wykorzystać słońce.

Oczywiście skala była zupełnie inna niż w przydomowym warzywniku. Sama zasada brzmi jednak znajomo: najpierw pomyśleć, jak całość ma działać, a dopiero później wypełniać ją kolejnymi uprawami.

Jak zaprojektować warzywnik na 50 m²? Agnieszka Zielińska pokazuje swój sposób

Agnieszka Zielińska: „Gdybym dostała takie puste 50 m², na początku niczego bym tam nie stawiała. Najpierw przeszłabym się po tym miejscu kilka razy, zobaczyła, gdzie rano jest słońce, gdzie po południu robi się cień i którędy najwygodniej wchodzi się z domu do ogrodu. To są dokładnie te rzeczy, o których mówiłyśmy wcześniej, tylko na pustej działce dużo łatwiej je jeszcze wykorzystać.

Później wzięłabym kartkę i zaczęłabym układać wszystko trochę jak meble w pustym pokoju. Szklarnia tutaj, skrzynie obok, między nimi przejście, którym faktycznie przejedzie taczka. I zostawiłabym trochę pustego miejsca. Na rysunku aż kusi, żeby każdy kawałek czymś wypełnić, ale w prawdziwym warzywniku trzeba się jeszcze obrócić z konewką, uklęknąć przy roślinach czy wynieść pełny koszyk pomidorów.”

I dopiero z takim szkicem przed sobą zaczęłabym oglądać konkretne rzeczy do uprawy roślin, które można znaleźć tutaj: https://focusgarden.pl/uprawa-roslin. Wtedy dużo łatwiej ocenić, czy rzeczywiście przyda nam się szklarnia, ile skrzyń zmieści się bez wciskania ich na siłę i czy na sam tunel zostało jeszcze trochę miejsca.

Artykuł sponsorowany

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google. Kliknij w link i potwierdź wybór.

Podoba Ci się nasza działalność ? Postaw kawę dla Grupy Sztuka Architektury!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Najnowsze z tego działu

Wyszukaj

Newsletter

Adres email nie jest poprawny!
Spróbuj jeszcze raz...

×

Dziękujemy za zapisanie się do subskrypcji naszego newslettera!

×
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera Sztuki Krajobrazu!