Polska

Materac miejski podczas Gdynia Design Days

Gdyby sprzedawano ten materac w Ikei, pewnie nazwaliby go FAJRANT. To w końcu idealny przykład zacnej i potrzebnej architektury „bimbania”. Jego twórcy zamiast martwić się o dusze, na szczęście dbają raczej o nasze nogi i plecy. Szczęśliwie nikt też nie musi płacić, żeby się na tym materacu wyciągnąć.

Gdyby sprzedawano ten materac w Ikei, pewnie nazwaliby go FAJRANT. To w końcu idealny przykład zacnej i potrzebnej architektury „bimbania”. Jego twórcy zamiast martwić się o dusze, na szczęście dbają raczej o nasze nogi i plecy. Szczęśliwie nikt też nie musi płacić, żeby się na tym materacu wyciągnąć.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Centrum młodzieżowe w Niemczech

Co więcej, teraz można to będzie robić także poza domem, w publicznych przestrzeniach miasta. Kiedy od wszystkich nas oczekuje się, żebyśmy byli przede wszystkim aktywni, zawsze na stojąco, i na wezwanie – jako widzowie reklam, udzielający się obywatele, energiczni rozmówcy, krewcy konsumenci, gorliwi biegacze, czy intensywni użytkownicy nowych technologii, ważne są miejsca, gdzie można po prostu zrobić uff. Odpocząć może każdy, i od czego zechce. Szukając dla siebie optymalnej pozycji. Ktoś powiedział, że wszystko to przypomina kopanie grajdołków na plaży; przekopywanie i uklepywanie piasku, a potem wiercenie w tych hałdach plecami i biodrami, żeby znaleźć jak najlepsze oparcie. Coś w tym jest. Taki materac zupełnie inaczej swata nas więc z miastem. A jeśli zabraknie materaców, można je sobie zrobić samemu. Projektanci wykorzystali przystępne materiały i dołączyli instrukcję składania. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz!

Projekt: Atelier Starzak Strebicki

Rok: 2014

Zdjęcia: Gdynia Design Days, Agnieszka Jacobson-Cielecka, Atelier Starzak Strebicki

Komentarze

*

Najnowsze z tego działu

Wyszukaj

Newsletter

Adres email nie jest poprawny!
Spróbuj jeszcze raz...

×

Dziękujemy za zapisanie się do subskrypcji naszego newslettera!

×
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera Sztuki Krajobrazu!